Skip to content

F1 Singapur — Gp: Wyе›cig

Leo zacisnął dłonie na kierownicy. Opony były już mocno zużyte, a tył bolidu uciekał na każdym wyjściu z ciasnych nawrotów. Mimo to zaczął kręcić rekordowe czasy w poszczególnych sektorach. Każde muśnięcie krawężnika groziło utratą panowania nad maszyną.

Cała przewaga Rossiego została zniwelowana. Vance siedział mu teraz na ogonie, mając dodatkowo dogrzane opony. Do końca wyścigu zostało zaledwie pięć okrążeń.

Gdy samochód bezpieczeństwa zjechał, Leo perfekcyjnie wyczuł moment restartu. Utrzymał bezpieczny dystans i nie pozwolił rywalowi na atak z wykorzystaniem systemu DRS na prostej Raffles Boulevard. Przez ostatnie kilometry obaj kierowcy jechali na absolutnym limicie, ocierając się o bandy i krzesząc snopy iskier z podłóg bolidów. F1 Singapur GP: WyЕ›cig

Na trzydziestym okrążeniu inżynier wyścigowy Leo odezwał się przez radio. Głos miał spokojny, ale stanowczy. "Leo, Marcus zjechał po świeże opony. Musimy podkręcić tempo. To jest twój moment. Wyciśnij wszystko z tych opon."

W boksie ekipy Scuderia Rosso panowała absolutna cisza. Mechanicy w skupieniu obserwowali monitory. Na pole position stał ich faworyt, młody i niezwykle utalentowany Leo Rossi. Tuż obok niego, w rzędzie startowym, czaił się jego największy rywal – doświadczony, kalkulujący każdy ruch Marcus Vance z zespołu Black Arrow. Leo zacisnął dłonie na kierownicy

Gdy zgasło pięć czerwonych świateł, ryk silników rozerwał nocne powietrze. Rossi ruszył idealnie, natychmiast ścinając tor jazdy, aby zablokować agresywnie napierającego Vance'a. Pierwszy zakręt przetrwali bez kontaktu, ale walka dopiero się rozpoczynała.

Tor w Singapurze nie wybacza błędów. Betonowe bandy znajdują się zaledwie centymetry od kół pędzących bolidów. Wilgoć sprawiała, że kombinezony kierowców były całkowicie przesiąknięte potem, a koncentracja musiała być utrzymana na granicy ludzkich możliwości przez ponad dwie godziny. Do końca wyścigu zostało zaledwie pięć okrążeń

Gdy Leo Rossi mijał linię mety jako pierwszy, na trybunach wybuchła wrzawa, a nocne niebo nad Singapurem rozświetliły potężne fajerwerki. Zwyciężył w najtrudniejszym fizycznie wyścigu sezonu, udowadniając, że młodość i brawura, poparte żelazną dyscypliną, potrafią pokonać rutynę mistrza.