Niko spojrzał na kod źródłowy strony, który odbijał się w jego zimnych oczach. Widział tam coś, czego Roman nie dostrzegał – ukryte trackery, skrypty śledzące ich lokalizację. W tej samej chwili pod kawiarenkę podjechały dwa czarne sedany z przyciemnianymi szybami.

Zanim Roman zdążył kliknąć „Download”, szyba lokalu rozprysła się w drobny mak. W Liberty City jedyną rzeczą, którą dostajesz za darmo, jest lekcja przetrwania.

– Ale Niko! To okazja! – żachnął się Roman. – Wszyscy to ściągają. Piszą, że to wersja bez klucza, bez zabezpieczeń!

– Za późno – syknął Niko, wyciągając pistolet zza paska. – Właśnie pobrałeś sobie kłopoty prosto pod drzwi.

– Roman, odejdź od tego – powiedział cicho Niko, kładąc dłoń na ramieniu kuzyna. – To pułapka. Myślisz, że ktoś daje ci całe miasto za darmo? To tak nie działa. Albo ściągniesz na nas wirusa, który wyczyści twoje marne konto, albo gorszych ludzi niż ci, przed którymi uciekliśmy z Europy.